Discussion:
Kroniki totalne
(Wiadomość utworzona zbyt dawno temu. Odpowiedź niemożliwa.)
Artur Stachura
2021-06-10 08:17:00 UTC
Permalink
A'propos wspomnianych w ostatnim quizie "Kronik Akaszy".

Przyszedł mi do głowy kiedyś pomysł na dzieło:

Kosmici przylatują na Ziemię kilkaset (albo kilka tysięcy) lat temu
i rejestrują potajemnie wszystkie działania ludzi - taki monitoring
totalny, podgląd i podsłuch każdego i wszędzie. Kiedy odlatują
(w czasach współczesnych), pozostawiają ludziom dostęp do tych zapisów.
Każdy człowiek może zobaczyć dowolne zdarzenie z przeszłości - nie
tylko te sławne, historyczne, ale i co jego pradziadek jadł na
śniadanie w Wielkanoc 1888 r.

Zastanawiałem się, jakie skutki przyniosłaby ludziom taka wiedza...
Jeśli macie jakąś wizję, napiszcie.
--
Artur Stachura
RadoslawF
2021-06-10 12:00:01 UTC
Permalink
Post by Artur Stachura
Zastanawiałem się, jakie skutki przyniosłaby ludziom taka wiedza...
Jeśli macie jakąś wizję, napiszcie.
Skutki głównie polityczne bo najważniejsze będzie co zrobił
kiedyś przodek znanego polityka lub on sam w młodości.
Czyli "dziadek w wermachcie" dla wszystkich.


Pozdrawiam
Freja Draco
2021-06-10 13:38:20 UTC
Permalink
Post by Artur Stachura
A'propos wspomnianych w ostatnim quizie "Kronik Akaszy".
Kosmici przylatują na Ziemię kilkaset (albo kilka tysięcy) lat temu i
rejestrują potajemnie wszystkie działania ludzi - taki monitoring
totalny, podgląd i podsłuch każdego i wszędzie. Kiedy odlatują (w
czasach współczesnych), pozostawiają ludziom dostęp do tych zapisów.
Każdy człowiek może zobaczyć dowolne zdarzenie z przeszłości - nie
tylko te sławne, historyczne, ale i co jego pradziadek jadł na
śniadanie w Wielkanoc 1888 r.
Zastanawiałem się, jakie skutki przyniosłaby ludziom taka wiedza...
Jeśli macie jakąś wizję, napiszcie.
2x lat temu napisałam opowiadanie oparte na takim motywie.


Ludzkość odkryła zespół malutkich satelitów krążących na niskich
orbitach podobnie jak sputniki telefonii satelitarnej. Zdjęła sobie
kilka z nich z orbity i (po wielkich trudach) nauczyła się skłaniać je
do transmitowania swoich zapisów i rozkodowywać te zapisy.


Podobny koncept pojawia się u Wolskiego w "Wideo Pana Boga" (tyle, że
tam mają tylko jednego takiego satelitę).

Podobny koncept pojawia się też w jakiejś książce (chyba Asimova), gdzie
do podglądania historii wykorzystano mikroskopijne czasoprzestrzenne
wormhole.

A u mnie szło to tak (fragmenty):

/--------------------------------
16 czerwca 2015r. Oficjalne oświadczenie Europejskiej Agencji
Astonautycznej i Europejskiego Instytutu Badań Podstawowych. Za zgodą
parlamentu i struktur wojskowych Unii.

"Pragniemy poinformować o odkryciu przez nas w przestrzeni
okołoziemskiej grupy sześćdziesięciu jeden obiektów sztucznego
pochodzenia. Stopień zaawansowanie technicznego, oraz liczne przesłanki
wskazujące na bardzo długie przebywanie ich w przestrzeni kosmicznej, w
zasadzie wykluczają możliwość umieszczenia ich tam przez jakąkolwiek
ziemską instytucję. Jeden ze wspomnianych obiektów poddawany jest
obecnie badaniom w naszych laboratoriach, pozostałe krążą na
rozmieszczonych równomiernie (co 5,652() nie licząc ubytków) niskich
orbitach biegunowych. Urządzenia owe osiągają średnicę około ośmiu
centymetrów i wykazują dość duży ciężar przy stosunkowo słabym echu
radarowym. Ruchy poszczególnych satelitów są zsynchronizowane w taki
sposób, iż tworzą węzły sieci zbliżonej do naszych systemów łączności
ogólnoplanetarnej - analiza danych archiwalnych wykazała, iż obecność
niektórych z nich została zarejestrowane już kilkanaście lat temu.
Poszczególne elementy tego układu kontaktują się ze sobą wykorzystując
wiązkę neutrin modulowaną z częstotliwością 15,2 GHz. Celu ani treści
owych transmisji nie udało się jak na razie ustalić. Badania obiektów w
ich "naturalnym" środowisku wykazały zdolność tychże do aktywnego
krygowania zaburzeń swojej orbity. Mechanizm ani zakres owej zdolności
nie jest na razie znany.
W zakresie od częstotliwości radiowych do rentgenowskich rozkład widmowy
odbitego promieniowania niejasny. Obiekt nieprzenikalny dla dostępnych
nam zakresów promieniowania elektromagnetycznego i strumieni cząstek.
Analiza mikrostruktur powierzchni mikroskopem optycznym i elektronowym
ujawniła obecność cienkiej warstwy zanieczyszczeń pochodzenia
naturalnego, nie ujawniła natomiast żadnych(!) uszkodzeń powłoki. Dużo
ciekawsze są jednak wyniki badania jej mikroskopem tunelowym - a raczej
brak na tym polu jakichkolwiek wyników. (Skanowanie w granicach
dostępnych rozdzielczości nie ujawniło struktury powierzchni). Próby
naruszenia skorupy technikami mechanicznymi i metodą odparowywania
laserowego bezowocne. Stwierdzono bardzo wysoki opór elektryczny
powierzchni, oraz jej nieelektryzowalność. Część powyższych danych zdaje
się wskazywać, iż powłokę zewnętrzną wykonano z subatomowego
supemateriału, prawdopodobnie o własnościach materii jądrowej. Pewne
nadzieje na dalszy postęp badań wiąże się z planowanymi ekspozycjami
neutrinowymi.
Proste testy bezwładnościowe wskazują na skupienie większości masy w
pobliżu powierzchni. Badania metodami akustycznymi utrudnione ze względu
no ogromną szybkość rozchodzenia się drań w powłoce, bliską prędkości
światła. Udało się jednak wykryć obecność pewnych wewnętrznych struktur,
wykonanych również z substancji o wspomnianym powyżej niezwykłym
przewodnictwie akustycznym."

*

"Drogi panie, czujemy się tak jak dziewiętnastowieczny fizyk, któremu
ktoś położył na stole współczesnego satelitę meteorologicznego. Wiemy,
że to urządzenie potrafi prawdopodobnie rejestrować obraz, sądzimy, że
być może potrafi je przesyłać, poza ty nie wiemy nic."
fragment wywiadu prasowego.

*

W sali panował półmrok. Na środku pomieszczenie obszerny
prostopadłościan płonął bladą poświatą odbijającą się na twarzach
kilkorga zgromadzonych dookoła osób. Czyjaś dłoń zatańczyła na krawędzi
światła płynnym gestem. We wnętrzu utkanego z nicości monolitu
zarysowały się jakieś kontury, nieuformowane i jakby prześwietlone.
Szybko wyostrzyły się nie przypominając już płonącej lawy, tylko
plastyczną mapę nieznanego terenu. Znowu czyjś gest roztrącający krople
blasku. Drzewa urosły i miast zapałek przypominały teraz łodygi traw
owsa. Wśród drzew pojawili się ludzie. Zakutani w skóry, futra i
pancerze, uzbrojeni w spatynowane korozją topory o błyszczący,
wyszlifowanych ostrzach, oraz noże, czy może raczej miecze zatknięte w
pochwach. Większość zgromadziła się dookoła ogniska, kilku jednak stało
na zewnątrz kręgu, wpatrując się gdzieś poza kadr, w ciszę chmurnego
popołudnia. Z przeciwnej strony, jakby dla zrównoważenia układu kołysała
się łódź o smoczym dziobie.
Punkt widzenia ponownie przesunął się ukazując zbliżenie centralnej
grupy. Dokładniejsza obserwacja ognia, jeszcze bardziej niż widok wody,
czy ziemi ujawniała jakąś nieprawdziwość w oddaniu barw oglądanej sceny,
pomimo to wielu widzów miału wrażenie, iż słyszy trzaski strzelających
płomieni. Na rożnie ponad płonącymi polanami smażyło się jakieś zwierzę.
Inne, już upieczone był akurat rozrywane - łapczywie i pospiesznie. Całą
widoczną przestrzeń wypełnił obraz konsumpcji i tym razem pomimo braku
dźwięków wyobraźnia sama podsuwała towarzyszące jej odgłosy, z
zadowoleniem powitano powrót szerszej panoramy. Obraz zaczął pękać,
rozsypywał się na coraz mniejsze detale i szczegóły, te zaś zbladły i
zgasły jak iskry z oglądanego przed chwilą ogniska, ponownie była tylko
nierzeczywista, skrząca się na drobinach kurzu jasność widmowego ekranu.
Inna sala, znacznie więcej ludzi, silne światła wyciosujące twarde
kształty wnętrz i wymiatające zeń ostatnie okruchy, zawieszonych tu,
ledwie co obrazów. Wzmocniony elekroakustycznie głos: "Proszę państwa,
obejrzeliście właśnie jeden z pierwszych i chyba najciekawszy jak do tej
pory, rozkodowany fragment. Zapis dotyczy wschodniego wybrzeża Ameryki
Północnej, dokładnej daty rejestracji nie udało się na razie ustalić.

(...)

Jeszcze tego samego wieczoru miliony telewidzów mogło oglądać
błyszczącą, grzybopodobną bryłę obcego pojazdu. Jeszcze tego samego
wieczoru dziesiątki stacji miały okazję - po raz pierwszy w historii -
transmitować materiał ukazujący scenę biblijną. Jeszcze tego samego
wieczoru światowa społeczność ponownie zabuzowała.
Kościół o dziwo zareagował bardzo spokojnie. Mając w pamięci długie,
krwawe i ostatecznie przegrane zmagania z Kopernikiem, Galileuszem i
Darwinem, po krótkiej naradzie zdecydował się uznać atakowany tekst za
apokryf niesłusznie włączone do grona tekstów kanonicznych, ze względu
na swoją technicznie sprokurowaną cudowność, wywołującą na ówcześnie
żyjących ludziach ogromne wrażenie. U tym samy usunął wszelką dalszą
dyskusję poza obręb własnego terenu. To rozwiązało problem, ale
stanowiło niebezpieczny precedens.

(...)

Czy myślicie, że w świecie, w którym każda informacja jest na sprzedaż a
śmierć i cierpienie stały się codzienną komunią masmediów, gardzących
symbolicznym tylko przedstawianiem krwi i ciała, coś jest w stanie
powstrzymać na dłużej tą wielką wszystkożerną machinę przed rzuceniem
się na wypełnioną milionami faktów, nie dostępną jej dotąd część
historii, której nie zdążyła jeszcze podeptać? Na pewno spore znaczenie
mają tu kwestie techniczne - sprawna obróbka zgromadzonych danych wymaga
środków jakimi na razie dysponują tylko rządy i ponadnarodowe
instytucje. Tych jednak w projekcie nie brakuje.
Rzeczywiście wszystkie one powstrzymały w tej chwili odrobinę swój pęd i
oddały się - co dla nich niezwykłe - rozważaniom i chyba nawet odrobinie
refleksji. Prawdopodobnie zdały sobie sprawę, że kopiąc wytrwale,
dotarły właśnie do fundamentów tego, co równie mozolnie wznoszono przez
ostatnie kilka tysięcy lat. Wiedzą jednak również, że w tej chwili nie
da się już uniknąć podjęcia decyzji - nawet jeśli one się od niej
uchylą. A do wyboru mamy tylko dwie drogi: pierwszą - która zawsze była
dla nas nie do przyjęcia i drugą - z której nigdy nie było odwrotu.

*

Po raz kolejny oglądał ten sam zapis. W niezmienności druzgoczących scen
odnajdując jakąś masochistyczną przyjemność. W ostatnim czasie przeżył
zbyt wiele podobnych chwil, by tą akurat być szczególnie przejętym,
niemniej jeśli wszystkie poprzednie stanowiły słupy milowe na drodze do
świętego grobu, to obecna była ową pielgrzymkę wieńczącym epitafium.
Sześciu ludzi z wysiłkiem odsuwało kamień pieczętujący wejście do groty.
Nieruchomieli na moment wraz z pokonanym już głazem, by zaraz zniknąć w
jej wnętrzu. Po chwili pojawiali się znowu, niosąc ciało tego, którego
rysów nie sposób było nie rozpoznać, choć dopiero całkiem niedawno
zdobyto w tym względzie wiarygodne materiały. Wtedy jeszcze utrzymywano
pewne, za niepisaną zgodą zamknięte obszary, jeszcze starano się
dawkować wrażenia. Jednak chciana, czy nie wiedza rozpływała się po
coraz szerszych kręgach, z ich obrzeży zaczynając przeciekać do
świadomości ogółu. Wtedy to jakiś zapalony publikator wszedł na tereny
święte dla islamu. Tylko trochę i tylko na poboczach, jednak żarliwość,
która w poprzednim wieku kazała jego wyznawcom skazać na śmierć autora
obrazoburczej książki i teraz wywołała gwałtowną reakcję. Posypały się
protesty i zaprzeczenia. Może tamtejszy przywódca duchowy gardził inną
lekturą niż objawiony Koran, może miał całą sprawę tylko za wytwór
zwodzącego ludzi szatana, a może po prostu nie mógł się pogodzić ze
śmiercią tak drogich sobie prawd, dość że w ostrych słowach zaatakował
autora herezji, sięgając po dostępne klątwy i podległe prawodawstwo,
jednym słowem nie zaszczyciwszy przedstawionej, orginalnej faktografii.
Przebywający jednak poza jego jurysdykcją bluźnierczy niewierny, nie
dość że nie przejął się gróźb, to jeszcze postępując wbrew zwyczajowi,
jaki wytworzył się wokół przyswajanej z trudem i na razie tylko przez
dość wąskie grono wiedzy, uderzył znacznie mocniej, tym razem nie
przejmując się niczyim majestatem. W sam rdzeń wiekowej kultury. Może
był cynikiem, nie przejawiającym szacunku dla niczyjego wyznania wiary,
może poczuł się urażony bezzasadnymi bądź co bądź zarzutami, a może miał
już po prostu wszystkiego dość i chciał, żeby ktoś wreszcie zabrał się
za to, za co on zabrać się nie miał odwagi. Na efekt jego wystąpienia
nie trzeba było długo czekać. Innowierny duchowny zadał odwetowy cios
podstawom świata chrześcijańskiego. To był koniec powstrzymującego
jeszcze niektórych porozumienia.
To, co na kilka następnych dni ogarnęło planetę przypominało
informatyczną wersję wojny totalnej. Gazety nie pisały nawet z triumfem
o przełamaniu zmowy milczenia, bardziej pochłonięte tym czego ona
dotyczyła, choć wiele z tych informacji publikowano z mieszanymi
uczuciami. Z zamętu ostatniej bitwy najmniej poszkodowane wyłoniły się
te państwa, które już wcześniej same obdarły się ze złudzeń siłami
sceptycyzmu minimalistycznej logiki i pragmatycznej konformizacji życia.
Nie dość dokładnie jednak, by móc teraz spokojnie patrzeć, jak grupa
ludzi oddala się pospiesznie, przemykając przez zaczajone wśród skał
resztki nocy. Świt, przed którym uciekali, wyostrzył cienie, czyniąc ich
wnętrza niedostępnymi dla oczu porażonych kontrastem gorejących
szczytów, ale szturmujące nieboskłon, bliskowschodnie słońce już
zapowiadało rychły ich kres wymuszony nadejściem ognistego potopu. Oni
jednak chowali się właśnie wraz ze swym ładunkiem za grzbietem kolejnej
grani. Ostatni nim zniknął, rzucił za siebie niepewne spojrzenie.
Przez chwilę na ekranie toczyła się tylko statyczna rozgrywka światła i
cienia, potem dokonujący selekcji danych operator, przesunął punkt
widzenia, ukazując otwór opuszczonego grobu i zatrzymując w tym
położeniu kadr, ożywiany już tylko przez tańczące na tle ciemności
drobiny kurzu. Obserwujący tą scenę człowiek zgasił w końcu ekran,
pozostawiając obraz "zmartwychwstania" czeluściom bibliotek,
przechowujących zapisy i przekazy.

\--------------------------------

Zainspirował mnie Valis Dicka i to podwójnie, bo raz, że w Valisie
pojawia się gdzieś koncepcja starożytnego satelity, a dwa że (jak to u
Dicka) było tam pełno rozkmin religijnych, a ja w niniejszym
zwerbalizowałam wówczas swoje rozliczenie z religią.
--
Freja Draco

Szkarłatnych karłów taniec dogasa
Scena płonie świtem
A ja - z oczu zmywam sen
Freja Draco
2021-06-10 13:45:55 UTC
Permalink
Post by Freja Draco
Post by Artur Stachura
A'propos wspomnianych w ostatnim quizie "Kronik Akaszy".
Kosmici przylatują na Ziemię kilkaset (albo kilka tysięcy) lat
temu i rejestrują potajemnie wszystkie działania ludzi - taki
monitoring totalny, podgląd i podsłuch każdego i wszędzie. Kiedy
odlatują (w czasach współczesnych), pozostawiają ludziom dostęp do
tych zapisów. Każdy człowiek może zobaczyć dowolne zdarzenie z
przeszłości - nie tylko te sławne, historyczne, ale i co jego
pradziadek jadł na śniadanie w Wielkanoc 1888 r.
Zastanawiałem się, jakie skutki przyniosłaby ludziom taka wiedza...
Jeśli macie jakąś wizję, napiszcie.
2x lat temu napisałam opowiadanie oparte na takim motywie.
Ludzkość odkryła zespół malutkich satelitów krążących na niskich
orbitach podobnie jak sputniki telefonii satelitarnej. Zdjęła sobie
kilka z nich z orbity i (po wielkich trudach) nauczyła się skłaniać
je do transmitowania swoich zapisów i rozkodowywać te zapisy.
Podobny koncept pojawia się u Wolskiego w "Wideo Pana Boga" (tyle, że
tam mają tylko jednego takiego satelitę).
I jeszcze u Carda w "Badaczach czasu", też jakiś koncept oparty nie na
antycznych satelitach, ale na odkryciu fizycznej możliwości zaglądania w
przeszłość.
Post by Freja Draco
Podobny koncept pojawia się też w jakiejś książce (chyba Asimova),
gdzie do podglądania historii wykorzystano mikroskopijne
czasoprzestrzenne wormhole.
To nie był Asimov tylko:
Arthur Clarke i Stephen Baxter - Światło minionych dni

I trzeba im uczciwie przyznać, że z wymyślonego przez siebie konceptu
wycisnęli naprawdę ostatnie soki, więc jeśli ktoś ma ochotę na
poczytanie studium efektów inwigilacji totalnej, to zwłaszcza ten tekst
polecam.
--
Freja Draco

Szkarłatnych karłów taniec dogasa
Scena płonie świtem
A ja - z oczu zmywam sen
Artur Stachura
2021-06-10 17:29:45 UTC
Permalink
Post by Freja Draco
Post by Freja Draco
Podobny koncept pojawia się u Wolskiego w "Wideo Pana Boga" (tyle, że
tam mają tylko jednego takiego satelitę).
I jeszcze u Carda w "Badaczach czasu", też jakiś koncept oparty nie na
antycznych satelitach, ale na odkryciu fizycznej możliwości zaglądania w
przeszłość.
Post by Freja Draco
Podobny koncept pojawia się też w jakiejś książce (chyba Asimova),
gdzie do podglądania historii wykorzystano mikroskopijne
czasoprzestrzenne wormhole.
Arthur Clarke i Stephen Baxter - Światło minionych dni
I trzeba im uczciwie przyznać, że z wymyślonego przez siebie konceptu
wycisnęli naprawdę ostatnie soki, więc jeśli ktoś ma ochotę na
poczytanie studium efektów inwigilacji totalnej, to zwłaszcza ten tekst
polecam.
Dzięki, dopisuję tytuł do kolejki :-)

(Tytuł nieco mylący, bo pod takim samym wyszło opowiadanie Boba
Shawa, gdzie w użyciu było "szkło retrospektywne", pozwalające
widzieć przeszłość)
--
Artur Stachura
Andrzej P. Wozniak
2021-06-10 19:01:50 UTC
Permalink
Post by Artur Stachura
Post by Freja Draco
Arthur Clarke i Stephen Baxter - Światło minionych dni
(Tytuł nieco mylący, bo pod takim samym wyszło opowiadanie Boba
Shawa, gdzie w użyciu było "szkło retrospektywne", pozwalające
widzieć przeszłość)
Bob Shaw jest wyliczony w posłowiu razem z innymi autorami, od których
zaczerpnięto pomysły.
--
Andrzej P. Woźniak ***@pochta.onet.pl (zamień miejscami z⇔h w adresie)
Artur Stachura
2021-06-10 17:25:47 UTC
Permalink
Post by Freja Draco
Post by Artur Stachura
A'propos wspomnianych w ostatnim quizie "Kronik Akaszy".
Kosmici przylatują na Ziemię kilkaset (albo kilka tysięcy) lat temu i
rejestrują potajemnie wszystkie działania ludzi - taki monitoring
totalny, podgląd i podsłuch każdego i wszędzie. Kiedy odlatują (w
czasach współczesnych), pozostawiają ludziom dostęp do tych zapisów.
Każdy człowiek może zobaczyć dowolne zdarzenie z przeszłości - nie
tylko te sławne, historyczne, ale i co jego pradziadek jadł na
śniadanie w Wielkanoc 1888 r.
Zastanawiałem się, jakie skutki przyniosłaby ludziom taka wiedza...
Jeśli macie jakąś wizję, napiszcie.
2x lat temu napisałam opowiadanie oparte na takim motywie.
Ludzkość odkryła zespół malutkich satelitów krążących na niskich
orbitach podobnie jak sputniki telefonii satelitarnej. Zdjęła sobie
kilka z nich z orbity i (po wielkich trudach) nauczyła się skłaniać je
do transmitowania swoich zapisów i rozkodowywać te zapisy.
Podobny koncept pojawia się u Wolskiego w "Wideo Pana Boga" (tyle, że
tam mają tylko jednego takiego satelitę).
Podobny koncept pojawia się też w jakiejś książce (chyba Asimova), gdzie
do podglądania historii wykorzystano mikroskopijne czasoprzestrzenne
wormhole.
[** ciach **]

Ładny kawałek, może warto by gdzieś puścić w całości...?
Post by Freja Draco
Zainspirował mnie Valis Dicka i to podwójnie, bo raz, że w Valisie
pojawia się gdzieś koncepcja starożytnego satelity, a dwa że (jak to u
Dicka) było tam pełno rozkmin religijnych, a ja w niniejszym
zwerbalizowałam wówczas swoje rozliczenie z religią.
Religijny motyw pojawił się w "Video z Jezusem" Eschbacha, choć to,
co IMHO było najciekawsze (nowa religia powstała po rozpowszechnieniu
tytułowych nagrań) zostało tylko zasygnalizowane na końcu.

Mnie ciekawiły skutki takiej inwigilacji w skali indywidualnych
relacji międzyludzkich. Zakładając optymistycznie, że świat nie
zginąłby w wojnach (każdy sztab zna strategię, kody i słabe punkty
przeciwnika, więc... dowalmy im zanim oni dowalą nam) to każdy mógłby
sprawdzić historię życia swoich bliskich, sąsiadów,
współpracowników...

Czytałem gdzieś wtedy, że w jednym z dużych miast angielskich
zrobiono obszerne badanie ojcostwa, z którego wynikło, że coś 1/4
dzieci ma ojca innego niż prawowity małżonek. Badacze wstrzymali się
z ujawnieniem wyników w obawie przed reakcjami społecznymi. Przy
takiej hipotetycznej "pełnej jawności" obyczajowość chyba wywróciłaby
się całkiem...
--
Artur Stachura
Michal Jankowski
2021-06-10 16:03:18 UTC
Permalink
Post by Artur Stachura
A'propos wspomnianych w ostatnim quizie "Kronik Akaszy".
Kosmici przylatują na Ziemię kilkaset (albo kilka tysięcy) lat temu
i rejestrują potajemnie wszystkie działania ludzi - taki monitoring
totalny, podgląd i podsłuch każdego i wszędzie. Kiedy odlatują
(w czasach współczesnych), pozostawiają ludziom dostęp do tych zapisów.
A rejestracja idzie dalej, czy się w tym momencie skończyła?
Post by Artur Stachura
Każdy człowiek może zobaczyć dowolne zdarzenie z przeszłości - nie
tylko te sławne, historyczne, ale i co jego pradziadek jadł na
śniadanie w Wielkanoc 1888 r.
Zastanawiałem się, jakie skutki przyniosłaby ludziom taka wiedza...
Jeśli macie jakąś wizję, napiszcie.
Z podobnych klimatów polecam "The Dead Past" Asimova.

MJ
Artur Stachura
2021-06-10 17:38:51 UTC
Permalink
Post by Michal Jankowski
Post by Artur Stachura
A'propos wspomnianych w ostatnim quizie "Kronik Akaszy".
Kosmici przylatują na Ziemię kilkaset (albo kilka tysięcy) lat temu
i rejestrują potajemnie wszystkie działania ludzi - taki monitoring
totalny, podgląd i podsłuch każdego i wszędzie. Kiedy odlatują
(w czasach współczesnych), pozostawiają ludziom dostęp do tych zapisów.
A rejestracja idzie dalej, czy się w tym momencie skończyła?
Ja przyjąłem, że się skończyła, ale równie dobrze możnaby sobie
wyobrazić, że nagranie trwa nadal i mamy dostęp do "totalnego
StreetView".

W sumie - to chyba tylko kwestia zaawansowania techniki, którą pewnie
za niedługo sami opanujemy. Patrząc z perspektywy człowieka
XIX-wiecznego - jesteśmy już teraz niesamowicie kontrolowani,
zwłaszcza w miastach. Myślę, że za paręnaście-parędziesiąt lat styl
życia opisany w "Paradyzji" Zajdla nie będzie nikogo dziwił...
--
Artur Stachura
J.R.
2021-06-10 18:35:18 UTC
Permalink
Post by Artur Stachura
Każdy człowiek może zobaczyć dowolne zdarzenie z przeszłości - nie
tylko te sławne, historyczne, ale i co jego pradziadek jadł na
śniadanie w Wielkanoc 1888 r.
Zastanawiałem się, jakie skutki przyniosłaby ludziom taka wiedza...
Jeśli macie jakąś wizję, napiszcie.
Z podobnych klimatów polecam  "The Dead Past" Asimova.
"Pirania" Clive Cussler, genialny uczony dzięki neutrinom może wiedzieć
wszystko, może szantażować, zna tajne kody...
Ale dzielny Dirk Pitt go załatwia, a potem niszczy całą maszynerię, bo
ludzkość nie jest na to gotowa.
--
J.R.
Andrzej P. Wozniak
2021-06-11 00:09:47 UTC
Permalink
Post by J.R.
"Pirania" Clive Cussler, genialny uczony dzięki neutrinom może wiedzieć
wszystko, może szantażować, zna tajne kody...
Ale dzielny Dirk Pitt go załatwia, a potem niszczy całą maszynerię, bo
ludzkość nie jest na to gotowa.
Dzielny Dirk Pitt tu ma niewiele do powiedzenia, bo to jest tom z cyklu
Oregon.
--
Andrzej P. Woźniak ***@pochta.onet.pl (zamień miejscami z⇔h w adresie)
J.R.
2021-06-10 18:25:18 UTC
Permalink
Post by Artur Stachura
A'propos wspomnianych w ostatnim quizie "Kronik Akaszy".
Kosmici przylatują na Ziemię kilkaset (albo kilka tysięcy) lat temu
i rejestrują potajemnie wszystkie działania ludzi - taki monitoring
totalny, podgląd i podsłuch każdego i wszędzie. Kiedy odlatują
(w czasach współczesnych), pozostawiają ludziom dostęp do tych zapisów.
Każdy człowiek może zobaczyć dowolne zdarzenie z przeszłości - nie
tylko te sławne, historyczne, ale i co jego pradziadek jadł na
śniadanie w Wielkanoc 1888 r.
Zastanawiałem się, jakie skutki przyniosłaby ludziom taka wiedza...
Jeśli macie jakąś wizję, napiszcie.
A. C. Clarke "Martwa przeszłość". Koncept zbliżony.
--
J.R.
Michal Jankowski
2021-06-10 19:51:05 UTC
Permalink
Post by J.R.
A. C. Clarke "Martwa przeszłość". Koncept zbliżony.
Pisałem wyżej, że Asimov.

Ja wiem, że Pana Tadeusza napisał Słowacki, ale i tak zawsze sprawdzam.

MJ
J.R.
2021-06-11 06:45:30 UTC
Permalink
Post by Michal Jankowski
Post by J.R.
A. C. Clarke "Martwa przeszłość". Koncept zbliżony.
Pisałem wyżej, że Asimov.
Ja wiem, że Pana Tadeusza napisał Słowacki, ale i tak zawsze sprawdzam.
Wydawało mi się, że wycofałem w/w wpis?
--
J.R.
Artur Stachura
2021-06-11 08:01:47 UTC
Permalink
Post by J.R.
Post by Michal Jankowski
Post by J.R.
A. C. Clarke "Martwa przeszłość". Koncept zbliżony.
Pisałem wyżej, że Asimov.
Ja wiem, że Pana Tadeusza napisał Słowacki, ale i tak zawsze sprawdzam.
Wydawało mi się, że wycofałem w/w wpis?
Z moich prób wynika, że Neostrada nie przyjmuje canceli, choć
supersedes działa.
--
Artur Stachura
jn
2021-06-11 21:55:24 UTC
Permalink
Post by Artur Stachura
Kosmici przylatują na Ziemię kilkaset (albo kilka tysięcy) lat temu
i rejestrują potajemnie wszystkie działania ludzi - taki monitoring
totalny, podgląd i podsłuch każdego i wszędzie. Kiedy odlatują
(w czasach współczesnych),
Można zapytać do czego monitoring totalny był potrzebny kosmitom i
dlaczego odlatują?
Artur Stachura
2021-06-11 23:08:20 UTC
Permalink
Post by jn
Post by Artur Stachura
Kosmici przylatują na Ziemię kilkaset (albo kilka tysięcy) lat temu
i rejestrują potajemnie wszystkie działania ludzi - taki monitoring
totalny, podgląd i podsłuch każdego i wszędzie. Kiedy odlatują
(w czasach współczesnych),
Można zapytać do czego monitoring totalny był potrzebny kosmitom i
dlaczego odlatują?
Bo mieli nieodpartą potrzebę i widzieli pożytek z poznawania obcych
kultur (a przynajmniej tak było napisane we wniosku na grant). A
skoro mieli technikę monitorowania (satelity/chipy/drony/hiperstruny
dziesięciowymiarowe/hogofogo), to dlaczego jej nie użyć...?
W pewnym momencie projekt się skończył, bo następna ekipa decydentów
obcięła fundusze na badania :-)

A'propos: "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą.
Z dalszych eksperymentów zrezygnował" - Mark Twain (podobno).
--
Artur Stachura
Freja Draco
2021-06-12 13:41:19 UTC
Permalink
Post by Artur Stachura
(satelity/chipy/drony/hiperstruny
dziesięciowymiarowe/hogofogo)
A co to hogofogo?
--
Freja Draco

Szkarłatnych karłów taniec dogasa
Scena płonie świtem
A ja - z oczu zmywam sen
Artur Stachura
2021-06-12 16:52:33 UTC
Permalink
Post by Freja Draco
Post by Artur Stachura
(satelity/chipy/drony/hiperstruny
dziesięciowymiarowe/hogofogo)
A co to hogofogo?
https://pl.wikipedia.org/wiki/Lemoniadowy_Joe
(chyba miałem jakieś zwarcie w synapsach...)
--
Artur Stachura
Andrzej P. Wozniak
2021-06-13 12:22:52 UTC
Permalink
Post by Artur Stachura
Post by Freja Draco
Post by Artur Stachura
(satelity/chipy/drony/hiperstruny
dziesięciowymiarowe/hogofogo)
A co to hogofogo?
https://pl.wikipedia.org/wiki/Lemoniadowy_Joe
(chyba miałem jakieś zwarcie w synapsach...)
Chyba nie miałeś, jak pisałeś, a dopiero jak link podałeś…
Jest jeszcze drugi film:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Hogo-fogo_Homolka

Ogólne wrażenie wydaje się takie:
Czeski film „Nikt nic nie wie”.
Ale niezupełnie…

Jak zeznaje Google:

Tytuł filmu pochodzi od słów dziadka Homolki, który skomentował zakup
nowego auta słowami: „Teraz dopiero jesteśmy hogo fogo rodziną, teraz
dopiero patrzy na nas świat”.

Pasuje?

https://slovnik-cizich-slov.abz.cz/web.php/slovo/hogo-fogo
https://www.google.com/search?q="Hogo+fogo"+site:cz

Ze znalezionych przykładów wynika, że podobnie jak Czesi użyłeś „hogo
fogo” w znaczeniu „full wypas” (dawniej „pełną gębą”), niekoniecznie
ironicznym. Sprawdź lody premium Hogo Fogo (przewinąć stronę do dołu):
https://www.zmrzlinypolarka.cz/

Natomiast pan Hogo Fogo (Miloš Kopecký) to czarny charakter, który może
pasować do znaczenia ironicznego – szpaner, udający full wypas (czyli
zabijaka jak Papkin).
--
Andrzej P. Woźniak ***@pochta.onet.pl (zamień miejscami z⇔h w adresie)
Artur Stachura
2021-06-13 13:55:15 UTC
Permalink
Post by Artur Stachura
Post by Freja Draco
Post by Artur Stachura
(satelity/chipy/drony/hiperstruny
dziesięciowymiarowe/hogofogo)
A co to hogofogo?
https://pl.wikipedia.org/wiki/Lemoniadowy_Joe
(chyba miałem jakieś zwarcie w synapsach...)
Chyba nie miałeś, jak pisałeś, a dopiero jak link podałeś???
https://pl.wikipedia.org/wiki/Hogo-fogo_Homolka
Czeski film ???Nikt nic nie wie???.
Ale niezupełnie???
Tytuł filmu pochodzi od słów dziadka Homolki, który skomentował zakup
nowego auta słowami: ???Teraz dopiero jesteśmy hogo fogo rodziną, teraz
dopiero patrzy na nas świat???.
Pasuje?
https://slovnik-cizich-slov.abz.cz/web.php/slovo/hogo-fogo
https://www.google.com/search?q="Hogo+fogo"+site:cz
Ze znalezionych przykładów wynika, że podobnie jak Czesi użyłeś ???hogo
fogo??? w znaczeniu ???full wypas??? (dawniej ???pełną gębą???), niekoniecznie
https://www.zmrzlinypolarka.cz/
Natomiast pan Hogo Fogo (Miloš Kopecký) to czarny charakter, który może
pasować do znaczenia ironicznego ??? szpaner, udający full wypas (czyli
zabijaka jak Papkin).
Właśnie nazwisko owego bandziora z obejrzanego w dzieciństwie
"knedliczkowego westernu" tak mi zapadło w pamięć, że czasem wypełza
i domaga się wypowiedzenia :-) A o opisanym przez Ciebie znaczeniu
słowa nie wiedziałem; teraz mogę go używać z pełnym rozumieniem.
Dzięki.
--
Artur Stachura
jn
2021-06-13 21:45:47 UTC
Permalink
Post by Artur Stachura
A
skoro mieli technikę monitorowania (satelity/chipy/drony/hiperstruny
dziesięciowymiarowe/hogofogo), to dlaczego jej nie użyć...?
Mogli być pierwszą ofiarą swojego totalnego monitoringu.
Artur Stachura
2021-06-14 09:06:22 UTC
Permalink
Post by jn
Post by Artur Stachura
A
skoro mieli technikę monitorowania (satelity/chipy/drony/hiperstruny
dziesięciowymiarowe/hogofogo), to dlaczego jej nie użyć...?
Mogli być pierwszą ofiarą swojego totalnego monitoringu.
"Tym razem na pewno się uda!" :-)

Może robili na nas eksperyment - "jak się uda, to zaprowadzimy taki
monitoring u siebie".

A może byli społeczeństwem kolektywistycznym, "kosmiczną wioską",
w której wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich i dzięki temu
społeczeństwo jest stabilne. Ulitowali się nad ludzkością i dali jej
swój, najlepszy we wszechświecie ustrój społeczny...

Możnaby też taki prezent potraktować jako próbę zniszczenia naszej
cywilizacji. Powiedzmy, że kosmici mieli kodeks honorowy,
zabraniający zabijania, ale zechcieli oczyścić Ziemię z ludzkości...
--
Artur Stachura
Freja Draco
2021-06-12 13:40:07 UTC
Permalink
Post by jn
Można zapytać do czego monitoring totalny był potrzebny kosmitom i
dlaczego odlatują?
Kosmici lubią podglądać inne planety, czego najlepiej dowodzi nasz
własny przykład.

A odlatują, bo im się ostatnio skończyły ich ulubione drinki: 3 części
chloru + 7 części kwasu siarkowego.
--
Freja Draco

Szkarłatnych karłów taniec dogasa
Scena płonie świtem
A ja - z oczu zmywam sen
Kontynuuj czytanie narkive:
Loading...