Discussion:
Quiz 54/2021 - poza ekosystemem
(Wiadomość utworzona zbyt dawno temu. Odpowiedź niemożliwa.)
Freja Draco
2021-05-31 22:37:18 UTC
Permalink
Bohatera nasz zbliża się do pięćdziesiątki i nic mu się nie podoba.
Nie podoba mu się powierzchowność dominującej formy publicystyki, nie
podoba mu się zamerykanizowana muzyka, nie podoba mu się flirt, który
nie jest prawdziwą miłością, nie podoba mu się normalność i przeciętność
pozbawiona pasji i szaleństwa.

By sobie trochę ulżyć w tych egzystencjalnych cierpieniach, bawi się
myślą o samobójstwie, którego mógłby dokonać w pięćdziesiąte urodziny,
kończąc tym swoją pełną dysonansów symfonię niedopasowania.

Pewnego dania staje się jednak coś, co odmienia jego życie i jego
nastawienie do wszechświata.

Co takiego się staje?
--
Freja Draco

Szkarłatnych karłów taniec dogasa
Scena płonie świtem
A ja - z oczu zmywam sen
Freja Draco
2021-06-01 12:14:28 UTC
Permalink
Post by Freja Draco
Bohatera nasz zbliża się do pięćdziesiątki i nic mu się nie podoba.
Nie podoba mu się powierzchowność dominującej formy publicystyki,
nie podoba mu się zamerykanizowana muzyka, nie podoba mu się flirt,
który nie jest prawdziwą miłością, nie podoba mu się normalność i
przeciętność pozbawiona pasji i szaleństwa.
By sobie trochę ulżyć w tych egzystencjalnych cierpieniach, bawi się
myślą o samobójstwie, którego mógłby dokonać w pięćdziesiąte
urodziny, kończąc tym swoją pełną dysonansów symfonię
niedopasowania.
Pewnego dania staje się jednak coś, co odmienia jego życie i jego
nastawienie do wszechświata.
Co takiego się staje?
A akcja ma miejsce w latach 20-tych XX wieku w Niemczech.
--
Freja Draco

Szkarłatnych karłów taniec dogasa
Scena płonie świtem
A ja - z oczu zmywam sen
Freja Draco
2021-06-01 21:11:24 UTC
Permalink
Post by Freja Draco
Post by Freja Draco
Bohatera nasz zbliża się do pięćdziesiątki i nic mu się nie
podoba. Nie podoba mu się powierzchowność dominującej formy
publicystyki, nie podoba mu się zamerykanizowana muzyka, nie podoba
mu się flirt, który nie jest prawdziwą miłością, nie podoba mu się
normalność i przeciętność pozbawiona pasji i szaleństwa.
By sobie trochę ulżyć w tych egzystencjalnych cierpieniach, bawi
się myślą o samobójstwie, którego mógłby dokonać w pięćdziesiąte
urodziny, kończąc tym swoją pełną dysonansów symfonię
niedopasowania.
Pewnego dania staje się jednak coś, co odmienia jego życie i jego
nastawienie do wszechświata.
Co takiego się staje?
A akcja ma miejsce w latach 20-tych XX wieku w Niemczech.
Autor jest Niemcem, a w sumie to był, bo nie żyje od ponad pół wieku.
Drugą połowę życia spędził w Szwajcarii. Po II Wojnie światowej dostał
nobla za całokształt twórczości. Pacyfista.

Ostatnia książka autora dzieje się w XXV wieku.


Natomiast książka o którą pytam ociera się o fantastykę. Może nie
całkiem SF czy F ale trochę surrealizmu tam się jednak pojawia. Chociaż
te fantastyczne sceny dałoby się pewnie interpretować również jako
spoglądanie w rzeczywistości alternatywne.
--
Freja Draco

Szkarłatnych karłów taniec dogasa
Scena płonie świtem
A ja - z oczu zmywam sen
Freja Draco
2021-06-01 21:13:24 UTC
Permalink
Post by Freja Draco
Post by Freja Draco
Post by Freja Draco
Bohatera nasz zbliża się do pięćdziesiątki i nic mu się nie
podoba. Nie podoba mu się powierzchowność dominującej formy
publicystyki, nie podoba mu się zamerykanizowana muzyka, nie
podoba mu się flirt, który nie jest prawdziwą miłością, nie
podoba mu się normalność i przeciętność pozbawiona pasji i
szaleństwa.
By sobie trochę ulżyć w tych egzystencjalnych cierpieniach, bawi
się myślą o samobójstwie, którego mógłby dokonać w pięćdziesiąte
urodziny, kończąc tym swoją pełną dysonansów symfonię
niedopasowania.
Pewnego dania staje się jednak coś, co odmienia jego życie i
jego nastawienie do wszechświata.
Co takiego się staje?
A akcja ma miejsce w latach 20-tych XX wieku w Niemczech.
Autor jest Niemcem, a w sumie to był, bo nie żyje od ponad pół
wieku. Drugą połowę życia spędził w Szwajcarii. Po II Wojnie
światowej dostał nobla za całokształt twórczości. Pacyfista.
Ostatnia książka autora dzieje się w XXV wieku.
Natomiast książka o którą pytam ociera się o fantastykę. Może nie
całkiem SF czy F ale trochę surrealizmu tam się jednak pojawia.
Chociaż te fantastyczne sceny dałoby się pewnie interpretować również
jako spoglądanie w rzeczywistości alternatywne.
I dodam jeszcze, że - paradoksalnie - jest ona popularna chyba głównie
wśród dwudziestoparolatków.
--
Freja Draco

Szkarłatnych karłów taniec dogasa
Scena płonie świtem
A ja - z oczu zmywam sen
Michal Jankowski
2021-06-01 21:35:49 UTC
Permalink
Post by Freja Draco
I dodam jeszcze, że - paradoksalnie - jest ona popularna chyba głównie
wśród dwudziestoparolatków.
Bo seks, dragi i jazz? :)

MJ
Freja Draco
2021-06-02 10:16:51 UTC
Permalink
Post by Michal Jankowski
Post by Freja Draco
I dodam jeszcze, że - paradoksalnie - jest ona popularna chyba głównie
wśród dwudziestoparolatków.
Bo seks, dragi i jazz? :)
Myślę, że trochę jednak upraszczasz ;)p
--
Freja Draco

Szkarłatnych karłów taniec dogasa
Scena płonie świtem
A ja - z oczu zmywam sen
Michal Jankowski
2021-06-02 10:42:33 UTC
Permalink
Post by Freja Draco
Post by Michal Jankowski
Post by Freja Draco
I dodam jeszcze, że - paradoksalnie - jest ona popularna chyba głównie
wśród dwudziestoparolatków.
Bo seks, dragi i jazz? :)
Myślę, że trochę jednak upraszczasz ;)p
Nie wiem, nie czytałem. :)

MJ
Freja Draco
2021-06-02 10:52:59 UTC
Permalink
Post by Michal Jankowski
Post by Freja Draco
Post by Michal Jankowski
Post by Freja Draco
I dodam jeszcze, że - paradoksalnie - jest ona popularna chyba
głównie wśród dwudziestoparolatków.
Bo seks, dragi i jazz? :)
Myślę, że trochę jednak upraszczasz ;)p
Nie wiem, nie czytałem. :)
Ale kojarzysz, co to?
--
Freja Draco

Szkarłatnych karłów taniec dogasa
Scena płonie świtem
A ja - z oczu zmywam sen
J.R.
2021-06-02 19:24:49 UTC
Permalink
Post by Freja Draco
Post by Michal Jankowski
Post by Freja Draco
Post by Michal Jankowski
Post by Freja Draco
I dodam jeszcze, że - paradoksalnie - jest ona popularna chyba
głównie wśród dwudziestoparolatków.
Bo seks, dragi i jazz? :)
Myślę, że trochę jednak upraszczasz ;)p
Nie wiem, nie czytałem. :)
Ale kojarzysz, co to?
Ja mam pewne podejrzenia co do autora, ale nie wiem, czy chodzi o
książkę, w której tytule występuje występuje zwierzę spokrewnione z
psem, czy raczej o taką, która mówi o ozdóbkach wykonanych z
przezroczystego materiału.
--
J.R.
Freja Draco
2021-06-02 11:48:01 UTC
Permalink
Post by Freja Draco
Post by Freja Draco
Post by Freja Draco
Post by Freja Draco
Bohatera nasz zbliża się do pięćdziesiątki i nic mu się nie
podoba. Nie podoba mu się powierzchowność dominującej formy
publicystyki, nie podoba mu się zamerykanizowana muzyka, nie
podoba mu się flirt, który nie jest prawdziwą miłością, nie
podoba mu się normalność i przeciętność pozbawiona pasji i
szaleństwa.
By sobie trochę ulżyć w tych egzystencjalnych cierpieniach,
bawi się myślą o samobójstwie, którego mógłby dokonać w
pięćdziesiąte urodziny, kończąc tym swoją pełną dysonansów
symfonię niedopasowania.
Pewnego dania staje się jednak coś, co odmienia jego życie i
jego nastawienie do wszechświata.
Co takiego się staje?
A akcja ma miejsce w latach 20-tych XX wieku w Niemczech.
Autor jest Niemcem, a w sumie to był, bo nie żyje od ponad pół
wieku. Drugą połowę życia spędził w Szwajcarii. Po II Wojnie
światowej dostał nobla za całokształt twórczości. Pacyfista.
Ostatnia książka autora dzieje się w XXV wieku.
Natomiast książka o którą pytam ociera się o fantastykę. Może nie
całkiem SF czy F ale trochę surrealizmu tam się jednak pojawia.
Chociaż te fantastyczne sceny dałoby się pewnie interpretować
również jako spoglądanie w rzeczywistości alternatywne.
I dodam jeszcze, że - paradoksalnie - jest ona popularna chyba
głównie wśród dwudziestoparolatków.
W filmie "Easy Rider" pojawiają się utwory kapeli, która zaczerpnęła
swoją nazwę z omawianej książki.

Sam film też się jakoś z rozterkami głównego bohatera kojarzy, chociaż
epoka niby inna i wiek bohaterów też inny.
--
Freja Draco

Szkarłatnych karłów taniec dogasa
Scena płonie świtem
A ja - z oczu zmywam sen
Artur Stachura
2021-06-02 19:06:38 UTC
Permalink
Post by Freja Draco
Post by Freja Draco
Post by Freja Draco
Post by Freja Draco
Post by Freja Draco
Bohatera nasz zbliża się do pięćdziesiątki i nic mu się nie
podoba. Nie podoba mu się powierzchowność dominującej formy
publicystyki, nie podoba mu się zamerykanizowana muzyka, nie
podoba mu się flirt, który nie jest prawdziwą miłością, nie
podoba mu się normalność i przeciętność pozbawiona pasji i
szaleństwa.
By sobie trochę ulżyć w tych egzystencjalnych cierpieniach,
bawi się myślą o samobójstwie, którego mógłby dokonać w
pięćdziesiąte urodziny, kończąc tym swoją pełną dysonansów
symfonię niedopasowania.
Pewnego dania staje się jednak coś, co odmienia jego życie i
jego nastawienie do wszechświata.
Co takiego się staje?
A akcja ma miejsce w latach 20-tych XX wieku w Niemczech.
Autor jest Niemcem, a w sumie to był, bo nie żyje od ponad pół
wieku. Drugą połowę życia spędził w Szwajcarii. Po II Wojnie
światowej dostał nobla za całokształt twórczości. Pacyfista.
Ostatnia książka autora dzieje się w XXV wieku.
Natomiast książka o którą pytam ociera się o fantastykę. Może nie
całkiem SF czy F ale trochę surrealizmu tam się jednak pojawia.
Chociaż te fantastyczne sceny dałoby się pewnie interpretować
również jako spoglądanie w rzeczywistości alternatywne.
I dodam jeszcze, że - paradoksalnie - jest ona popularna chyba
głównie wśród dwudziestoparolatków.
W filmie "Easy Rider" pojawiają się utwory kapeli, która zaczerpnęła
swoją nazwę z omawianej książki.
Sam film też się jakoś z rozterkami głównego bohatera kojarzy, chociaż
epoka niby inna i wiek bohaterów też inny.
Cóż może się przydarzyć podstarzałemu przegrywowi...? Na pewno poznał
kobietę, która go wciągnęła w imprezowe towarzystwo z dragami, seksem
i rockandrollem (albo jazzem). Imperatyw narracyjny, rzec można.
Tak pomyślałem, a potem poguglałem i stwierdziłem, że miałem rację.

Jeśli objawi się ktoś, kto czytał i da dokładniejszą odpowiedź,
chętnie się zrzeknę palmy i laurów.
--
Artur Stachura
Freja Draco
2021-06-02 22:54:43 UTC
Permalink
Post by Artur Stachura
Cóż może się przydarzyć podstarzałemu przegrywowi...? Na pewno
poznał kobietę, która go wciągnęła w imprezowe towarzystwo z dragami,
seksem i rockandrollem (albo jazzem). Imperatyw narracyjny, rzec
można. Tak pomyślałem, a potem poguglałem i stwierdziłem, że miałem
rację.
Jest to cokolwiek szydercza i cyniczna wersja odpowiedzi, ale cóż... uznaję.

Z tego, co kiedyś czytałam, to to, co powyżej opisałeś przydarzyło się
przed 50-ką szanownemu autorowi. Za zachłyśnięcie się wspominanymi
klimatami bywał z resztą potępiany w czambuł.

Natomiast jeśli chodzi o jego bohatera, to tu nie ma tak łatwo. Bo ta
laska oprowadza go po Teatrze Magicznym, a to jest już poważna sprawa.


/---------------------------
Wysiliłem wzrok i w końcu, mimo błota i kałuży, przeszedłem na drugą
stronę ulicy. Wtedy dopiero zobaczyłem nad bramą, na znanej mi
zielonkawej szarzyźnie muru, matowo połyskującą plamę; po tej zaś plamie
biegły ruchome, kolorowe litery i znikały niebawem, znów się zjawiały i
znów znikały. Oczywiście, pomyślałem, teraz i ten stary, poczciwy mur
zbezcześcili świetlną reklamą! Tymczasem odcyfrowałem kilka przelotnie
ukazujących się słów, były trudne do odczytania, trzeba je było w
połowie odgadywać, gdyż litery jawiły się w nierównych odstępach czasu,
blade, nikłe, i gasły szybko. Człowiek, który chciał na tym zrobić
interes, nie był obrotny, był - biedaczysko - wilkiem stepowym; dlaczego
kazał swoim literom tańczyć tu, na tym murze, w najciemniejszej uliczce
starego miasta w taki deszcz, o takiej porze, kiedy nikt tędy nie
przechodził, i dlaczego litery były takie lotne, takie zwiewne, kapryśne
i nieczytelne? Ale stop, teraz mi się udało, mogłem pochwycić kilka
kolejnych słów, brzmiały one:

Teatr magiczny
wstęp nie dla każdego
- nie dla każdego

Próbowałem otworzyć furtkę, ale ciężka, stara klamka nie drgnęła nawet
pod naciskiem. Gra liter skończyła się, urwała nagle, smutna, świadoma
swej daremności. Cofnąłem się o kilka kroków, zabrnąłem w błoto, litery
już się nie ukazywały, świetlne efekty zgasły, długo stałem w kałuży i
czekałem na próżno.
Ale kiedy już dałem za wygraną i wróciłem na chodnik, upadło przede mną
na lśniący asfalt parę kolorowych świetlnych liter.
Czytałem:

Tylko - - dla - - obłą - - kanych!

(...)

(...) a jednak nie mogłem na to swobodnie i radośnie odpowiedzieć, nie
mogłem zapomnieć się i oddać całkowicie. Hermina była mi za bliska, była
moim kolegą, moją siostrą, była mi równa, była podobna do mnie i do
mojego przyjaciela z lat młodości, Hermana, marzyciela, poety, do
żarliwego towarzysza moich duchowych ćwiczeń i mojej rozpusty.
- Wiem - powiedziała mi później, kiedy o tym mówiłem - wiem o tym
dobrze. Wprawdzie mimo wszystko rozkocham cię kiedyś w sobie, ale z tym
nie ma gwałtu. Tymczasem jesteśmy kolegami, jesteśmy ludźmi, którzy mają
nadzieję zostać przyjaciółmi, ponieważ poznali się na sobie. Teraz
będziemy się wzajemnie uczyć i bawić się razem. Ja pokażę ci mój mały
teatr, nauczę cię tańczyć i jak być trochę wesołym i głupim, a ty
pokażesz mi swoje myśli i swoją wiedzę.
- Ach, Hermino, nie ma tu wiele do pokazania, wiesz przecież dużo więcej
ode mnie. Jakimże ty jesteś dziwnym człowiekiem, dziewczyno! We
wszystkim mnie rozumiesz i wyprzedzasz. Czy znaczę coś dla ciebie? Czy
naprawdę cię nie nudzę?
Posępnym wzrokiem spojrzała w ziemię.
- Nie lubię, kiedy tak mówisz. Przypomnij sobie wieczór, kiedy to
wykończony i zrozpaczony, uciekając przed męką i samotnością, zaszedłeś
mi drogę i stałeś się moim kolegą! Jak sądzisz, dlaczego potrafiłam się
wówczas poznać na tobie i zrozumieć cię?
- Dlaczego, Hermino? Powiedz!
- Ponieważ jestem taka jak ty. Ponieważ jestem, tak samo jak ty,
samotna, i nie mogę, podobnie jak ty, kochać życia, ludzi i siebie i
traktować tego wszystkiego serio. Zawsze przecież istnieje trochę takich
ludzi, którzy wymagają od życia tego, co najlepsze, i nie mogą pogodzić
się z głupotą i brutalnością.

\---------------------------

I - owszem - można sobie z całej tej historii szydzić. Osobiście nawet
formułując pytanie quizowe, pomyślałam sobie, że to prawdopodobnie jakiś
wyprzedzający swoją epokę paranormal romance. Niemniej książka wyszła
całkiem przyjemna.

I - do licha - przecież mnóstwo z tego co robimy, to po to jednak
generowanie pewnej wartości dodatkowej; filozoficznej, literackiej,
duchowej, emocjonalnej czy jakiej tam jeszcze nadbudowy do p...,
zwykłego fizycznego żywota :P
--
Freja Draco

Szkarłatnych karłów taniec dogasa
Scena płonie świtem
A ja - z oczu zmywam sen
Artur Stachura
2021-06-03 08:44:36 UTC
Permalink
Post by Freja Draco
Post by Artur Stachura
Cóż może się przydarzyć podstarzałemu przegrywowi...? Na pewno
poznał kobietę, która go wciągnęła w imprezowe towarzystwo z dragami,
seksem i rockandrollem (albo jazzem). Imperatyw narracyjny, rzec
można. Tak pomyślałem, a potem poguglałem i stwierdziłem, że miałem
rację.
Jest to cokolwiek szydercza i cyniczna wersja odpowiedzi, ale cóż... uznaję.
Nie było moją intencją szyderstwo, chyba że z własnego losu. Raczej
stwierdzenie, że nasze przeżycia, choć wydają się wyjątkowe
i osobiste - kręcą się wokół tych samych schematów. W końcu należymy
do jednego gatunku i działamy na tych samych zasadach. I dzięki temu
podobieństwu możemy się porozumiewać i robić coś wspólnie.
Post by Freja Draco
Z tego, co kiedyś czytałam, to to, co powyżej opisałeś przydarzyło się
przed 50-ką szanownemu autorowi. Za zachłyśnięcie się wspominanymi
klimatami bywał z resztą potępiany w czambuł.
Natomiast jeśli chodzi o jego bohatera, to tu nie ma tak łatwo. Bo ta
laska oprowadza go po Teatrze Magicznym, a to jest już poważna sprawa.
Tak to jest, jeśli zamiast lektury przyczytało się streszczenie :-/
Post by Freja Draco
I - owszem - można sobie z całej tej historii szydzić. Osobiście nawet
formułując pytanie quizowe, pomyślałam sobie, że to prawdopodobnie jakiś
wyprzedzający swoją epokę paranormal romance. Niemniej książka wyszła
całkiem przyjemna.
Postanowiłem przeczytać. Już mam nawet.
Post by Freja Draco
I - do licha - przecież mnóstwo z tego co robimy, to po to jednak
generowanie pewnej wartości dodatkowej; filozoficznej, literackiej,
duchowej, emocjonalnej czy jakiej tam jeszcze nadbudowy do p...,
zwykłego fizycznego żywota :P
Zgadzam się. Powiedziałbym nawet, że gryzie mnie niewielki udział tej
"wartości dodatkowej" we własnym - codziennym - działaniu. Bo
przecież nie chodzi o to, żeby rzucić wszustko, wyjechać w Bieszczady
i stworzyć dzieło życia... "Można żyć w obu tych światach naraz".
--
Artur Stachura
Freja Draco
2021-06-03 17:59:42 UTC
Permalink
Post by Artur Stachura
Post by Freja Draco
Jest to cokolwiek szydercza i cyniczna wersja odpowiedzi, ale cóż... uznaję.
Nie było moją intencją szyderstwo, chyba że z własnego losu. Raczej
stwierdzenie, że nasze przeżycia, choć wydają się wyjątkowe i
osobiste - kręcą się wokół tych samych schematów. W końcu należymy do
jednego gatunku i działamy na tych samych zasadach. I dzięki temu
podobieństwu możemy się porozumiewać i robić coś wspólnie.
Zgadzam się. A książkę można interpretować i tak i siak i obie te
interpretacje będą jednocześnie prawdziwe.
--
Freja Draco

Szkarłatnych karłów taniec dogasa
Scena płonie świtem
A ja - z oczu zmywam sen
Kontynuuj czytanie narkive:
Loading...